Current track

Title

Artist


Kolęda

Written by on 25 grudnia 2020

KOLĘDA

Dziś ciszej i niemalże po omacku dotykam duszy
Przeglądam twarz w kałuży w świąteczny poranek
Tak inny niż poprzednie…
Z pokrzywioną pogardą i niedobudzonym sarkazmem
posuwam w miasto moje wspomnienia
znoszone w moim ciele – jakże wyświechtanym

Wszędzie pustka
Puste miasto śpi
Śnią się puste sny
w większości pustych… przypadków

Bezdomnie przesuwam nogi po wilgotnych ulicach
Wolałbym przesuwać język po wilgoci Twego ciała
Nieliczni potrafią rozpocząć grę od czerwonego pola
Nieliczni potrafią zakończyć ją na starcie
Jeszcze nikt nigdy nie wygrał w nią – z Tobą
Jeszcze…

Wymazałem dziś człowiecze granice
Docieram powoli do granic absurdu
to dlatego – coraz mniej Was w okół mnie
to dlatego – coraz mniej mnie w Tobie
to dlatego – podliczamy się z konsekwencjami reguł
Tylko jedną nucę kolędę pod światła świątecznego drzewem;
nigdy nie wyrzekaj sam siebie walcząc z ostrego życia cieniem,
bo chociaż jesteśmy tylko ludźmi… zakładamy skóry zwierząt


Continue reading

Previous post

O Poranku


Thumbnail

KONTAKT